Sekrety przetrwania w akademiku

Сереты выживания в общаге 67c49f14f3856.gif Przydatne porady

JEŚLI WIERZYĆ POWIEDZENIU, ŻE „ŻYCIE TO KSIĄŻKA, A SŁUŻBA W WOJSKU TO DWIE STRONY WYRWANE W NAJCIEKAWSZYM MIEJSCU”, TO W TAKIM RAZIE „ŻYCIE W AKADEMIKU TO KILKANAŚCIE STRON POWIEŚCI PRZYGODOWEJ, ZACHLAPANYCH KETCHUPEM, ZALANYCH PIWEM, ZE ŚLADAMI ATRAMENTU I SZMINKI, Z DOPISKAMI I KOMENTARZAMI NA MARGINESACH”.

Czasy studenckiego romantyzmu odchodzą w przeszłość. Wykształcenie zaczyna być postrzegane przez wielu ludzi nie jako cel, lecz jako środek do dalszego rozwoju społecznego i materialnego. Niepostrzeżenie na dalszy plan schodzą „odwieczne” atrybuty życia studenckiego: gitara, piwo (a może i coś mocniejszego), nocne rozmowy w kuchni. Problem ten nie ominął również akademików, które przez wielu studentów postrzegane są już nie jako obowiązkowy i przyjemny atrybut życia studenckiego, ale raczej jako uciążliwy relikt radzieckiej przeszłości komunalnej. Wspólne kuchnie, prysznice i toalety, sterty śmieci, pijackie krzyki sąsiadów – te elementy akademickiego romantyzmu w naszej epoce przyciągają coraz mniej ludzi. Każdy chce być pełnoprawnym i jedynym panem swojego życia.

Ale żyjąc wyłącznie indywidualizmem, nie można poczuć prawdziwego smaku życia studenckiego, który można poczuć tylko w akademiku. Ponadto, takie miejsce zamieszkania, pomimo wszystkich swoich wad, ma wiele zalet, które pomagają młodym ludziom przystosować się do samodzielnego dorosłego życia.

Nie bez powodu porównaliśmy życie w akademiku z wojskiem. Zarówno tam, jak i tam, młodzi ludzie trafiają w mniej więcej tym samym wieku. I tam, i tam obowiązują złożone prawa grup społecznych, ale w przeciwieństwie do ściśle ustrukturyzowanych i sztywno zhierarchizowanych „praw wojskowych”, w akademiku widzimy miniaturowy model społeczeństwa „jakie jest”. A dodatkowo, w akademikach, w przeciwieństwie do wojska, przebywają osoby płci przeciwnej.

Przed studiami większość młodych ludzi przebywała w komfortowym kręgu rodziny, bliskich przyjaciół i kolegów z klasy. Z przyjęciem na uczelnię i przeprowadzką do akademika trzeba nawiązać kontakty z zupełnie obcymi, nie zawsze przyjemnymi ludźmi.

Po pierwsze, Twoi współlokatorzy.

Nie zawsze zdarza się, że są z tego samego roku co ty i podzielają twoje poglądy na życie. Często są to ludzie starsi, którzy mieszkają razem od jakiegoś czasu, mają ułożone życie i relacje. I nagle pojawiasz się ty!

Najważniejsze to nie popadać w skrajności. Z jednej strony, egzekwując swoje prawa, bardzo szybko wejdziesz w konflikt z ludźmi, którzy mają większe doświadczenie w życiu w akademiku i znacznie lepiej od ciebie znają wszystkie prawa i niuanse tego miejsca, co może zamienić się dla ciebie w codzienny koszmar. Z drugiej strony, całkowite podporządkowanie się starszym współlokatorom również jest ryzykowne. Od razu zamienisz się w mieszankę Kopciuszka, obrusu-samosłużącego i Złotej Antylopy. Najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest taktyka „umiarkowanego indywidualizmu”. Nie bój się bronić swoich praw, poglądów i pragnień, najważniejsze, rób to w łagodnej formie i jednocześnie bierz pod uwagę, że Twoi współlokatorzy również mają swoje poglądy na życie. Nie bój się mówić NIE, ale jednocześnie nie odrzucaj z góry NIE swoich współlokatorów.

Jeśli już nie masz siły dłużej znosić i zalewa cię fala oburzenia i złości – idź na spacer po kampusie. Gdzieś tak po dwóch godzinach, kupując wcześniej „ciastka” lub „ciasteczka”, zaproś swojego przeciwnika z akademika na herbatę. Po pierwsze, herbata, cukier i piwo w akademiku to waluta wymienna i nikt nie odmówi dodatkowej porcji. Po drugie, na pełny żołądek myśli się lepiej. Ponadto, człowiek będzie znacznie chętniej iść na kompromis z kimś, kto sprawia mu przyjemność.

Druga ważna postać w akademiku, po współlokatorach, to kierownik akademika.

ZAPAMIĘTAJ! Nigdy! Nigdy, pod żadnym pozorem nie psuj swoich relacji z tą osobą! Od jej woli zależy Twoje życie w akademiku nie tylko w czasie studiów, ale często także po zakończeniu oficjalnego terminu.

Jeśli kierownik podnosi głos, opuść oczy. Jeśli kierownik ma ochotę żartować – uśmiechnij się do żartu, bez względu na to, jaki by nie był. Nigdy nie odmawiaj kierownikowi w prośbach. W kontakcie z nim zawsze zachowuj uprzejmość i życzliwość.

Trzecią co do ważności postacią w akademiku są portierzy – „szare eminencje” tych miejsc.

Widzą wszystko, co się dzieje wokół, znają każdego z imienia, kto, do kogo i po co przychodzi.

Jeśli uda ci się zyskać zaufanie tych marudnych starszych pań, drzwi akademika będą dla ciebie otwarte praktycznie o każdej porze: czy to po powrocie z pracy, klubu nocnego, czy na nocne wypady do najbliższego sklepu po piwo. W weekendy zawsze będzie mógł u ciebie zostać Twój partner, co jest palącym problemem w latach studenckich. W ostateczności zawsze będziesz mógł (za pewną opłatą) dogadać się również za innych mieszkańców akademika, ale wtedy ich goście będą w całości i całkowicie na Twoją odpowiedzialność. Portierzy bardzo lubią, gdy z okazji kolejnych imienin lub świąt zawodowych dostaną trochę słodyczy i alkoholu. Wioząc jedzenie z domu, podziel się ze starszą panią kotletem – ty dbasz o figurę, a ona już nie musi. Portierzy bardzo lubią też opowiadać o swoim trudnym życiu i słuchać o twoim – poświęć im około 30 minut tygodniowo na te potrzeby, a twoi goście staną się dla portiera równie mile widziani.

Najważniejszą zasadą życia w akademiku jest nie doprowadzać konfliktu, bez względu na to, jaki by nie był, do otwartej konfrontacji.

To do niczego nie doprowadzi, a z tymi ludźmi będziesz żył przez kilka lat.

Po życiu w akademiku będziesz mógł śmiało ubiegać się o posadę szefa kuchni w dowolnej restauracji – pomysłowości w kulinariach będzie ci nie brakowało. Ugotowanie świątecznego obiadu, mając tylko kilka ziemniaków i jajek, nie jest dla każdego. W akademiku nauczą cię gotować zupę nie tylko z siekiery, ale i z widelca, a nawet z pokrywki od garnka. Weźmy, na przykład, chociażby makaron. Można go przyrządzić z cebulą, można dodać jajka, szprotki, albo podsmażyć marchewkę. A można po prostu suchy makaron podsmażyć na patelni z olejem słonecznikowym, następnie zalać wodą (tamże, na patelni) i posypać „Miviną”. Nawet nie mając pieniędzy, nigdy nie umrzesz z głodu. Mając kilka ziemniaków (a nawet można ich nie mieć), w jednym pokoju można „pożyczyć” kostkę bulionową, w drugim – marchewkę, w trzecim – cebulę, w czwartym – garść ryżu. I wyjdzie ci zupka.

Przygotuj się na to, że nie będziesz miał „tajemnicy” życia osobistego jako takiej. Akademik to wioska, gdzie każdy wie wszystko o każdym. O tym, że masz życie osobiste, Twój blok lub piętro będzie wiedzieć już następnego ranka, po tym jak nie zjawisz się w swoim pokoju lub, przeciwnie, ktoś zostanie w twoim pokoju na noc. Wszystkie najświeższe wiadomości, wydarzenia, plotki rozchodzą się po pokojach akademika z prędkością światła i walka z tym jest bezcelowa, a czasem można nawet wykorzystać to na swoją korzyść.

Jedyną zasadą jest tutaj – nie obmawiać innych mieszkańców akademika „za ich plecami”, ponieważ to, co powiesz, w najkrótszym czasie dotrze do wszystkich, w tym do osoby, o której rozmawialiście. A to grozi nieprzyjemnymi awanturami i konfliktami, o których, znowu, wszyscy i wszystko będą wiedzieć. A czy chcesz być bohaterem kolejnej akademickiej plotki?

Nie wierz tym, którzy mówią, że w akademiku nie da się uczyć: albo nigdy tam nie mieszkali, albo po prostu nie chcieli tego robić. Mówią, że nie ma czasu na naukę: zanim wrócisz z wykładów, zanim przygotujesz jedzenie, a tu ktoś wpadnie w odwiedziny. Około drugiej w nocy zdajesz sobie sprawę, że dziś już nie masz siły się uczyć, lepiej wstać jutro wcześniej. Ale nie udaje się wstać wcześniej niż o dwunastej. Prawda, to już Twoje lenistwo, a akademik nie jest w tym winny. Wręcz przeciwnie – daje on wszystkie środki do nauki. Zawsze znajdziesz notatki do przygotowania na seminarium. Pod ręką będziesz miał nie tylko swoich kolegów z roku, ale także wielu starszych kolegów, którzy wesprą cię zarówno potrzebnymi notatkami i książkami, jak i cenną przyjacielską radą. Jeśli nie masz już dokąd się cofnąć i musisz na gwałt nauczyć się kilku notatek, a Twoi współlokatorzy postanowili urządzić imprezę hard-core lub zapalić shishę, nie rozpaczaj – zawsze znajdzie się sąsiad, który z radością cię przygarnie. I udostępni ci nie tylko swój stół i krzesło, ale nawet komputer i Internet. Nawiasem mówiąc, bardzo często przyjaciele, których ludzie zyskują w akademiku, okazują się najbardziej lojalni i niezawodni. W końcu przeżywają z nimi nie tylko radosne, ale i tragiczne chwile trudnego życia studenckiego.

Oczywiście, mieszkanie w akademiku po przytulnym domu mamusi jest bardzo trudne. Trzeba samemu sprzątać, gotować. Ponadto, nikt cię nie kontroluje, a to bardzo osłabia samodyscyplinę. Ale z drugiej strony, akademik to wspaniała szkoła przetrwania. Szybko i niemal bezboleśnie uczy samodzielnego życia. I, w końcu, to właśnie tutaj wieczorem, siedząc na korytarzu, można posłuchać koncertu na żywo, ponieważ nie ma akademika bez piosenek i gitarzystów.

I żadne kolacje w drogich restauracjach czy koncerty gwiazd światowej sławy nie mogą się równać z szaloną zabawą w gronie przyjaciół, wspólnymi herbatkami i śpiewaniem przy gitarze.

CIESZ SIĘ KAŻDĄ KROPLĄ, KAŻDYM MOMENTEM ŻYCIA W AKADEMIKU, PONIEWAŻ TO SIĘ JUŻ NIGDY NIE POWTÓRZY.

ALLBoard