Relacje z wykładowcami wymagają szczególnych umiejętności dyplomatycznych. Bywa, że studenci, którzy dobrze opanowali psychologię kontaktów z wykładowcami, zdają kolokwia i egzaminy z dużo mniejszymi trudnościami niż pilni studenci, których każdy pracownik biblioteki rozpoznaje z zamkniętymi oczami. Nigdy nie jest za późno i z pewnością nie za wcześnie, by opanować dyplomację. Do dzieła! Sesja pokaże, na ile udane były Twoje eksperymenty psychologiczne.
NA WYKŁADZIE
W żadnym wypadku nie rób notatek. To po prostu poniżej twojej godności, żeby coś zapisywać. Kiedy wykładowca będzie coś dyktował, udawaj, że masz bardziej pilne sprawy. Na przykład, gryzienie paznokcia lub dłubanie w uchu.
Zajmij najlepsze miejsce w auli – w pierwszej ławce. Stamtąd znacznie wygodniej jest rozmawiać przez telefon, patrzeć przez okno i w inny sposób demonstrować zainteresowanie tym, o czym opowiada wykładowca.
Twoim zadaniem jest w każdy możliwy sposób pokazać, jak bardzo interesuje cię temat wykładu. Staraj się jak najczęściej wiercić wykładowcę wzrokiem: niech wyczyta z twoich oczu, jaki rezonans w twojej duszy wywołuje kwestia powstawania prądu indukcyjnego w obwodzie otwartym, przecinanym przez zmienne pole magnetyczne. Jeśli wykładowca czasami się zacina, myli w terminologii i „pływa” w niektórych kwestiach – spójrz na niego ze współczuciem. Zadaj mu pytanie naprowadzające: być może z twoją pomocą szybciej wydostanie się z naukowych gąszczy na otwarty teren i poczuje się pewniej. Jeśli zaś utknie na dobre, podaj mu podręcznik i poradź przeczytanie odpowiedniego rozdziału. Powiedz, że tam wszystko jest bardzo jasno i przystępnie napisane.
Bardzo przydatne jest podczas wykładu otwieranie notatek kolegi (swoich, oczywiście, nie prowadzisz) i głośne odczytywanie stamtąd cytatów wykładowcy, które są sprzeczne z tym, co w danej chwili opowiada. Tym samym demonstrujesz swoją ciekawość i doskonałą pamięć.
Zanim zadasz pytanie lub wtrącisz uwagę, w żadnym wypadku nie fatyguj się podnoszeniem ręki. Zachowaj spontaniczność! Wypowiadaj swoje myśli od razu, gdy tylko przyjdą ci do głowy. Nie ma nic gorszego niż myśl, która zaległa i spleśniała od namysłów.
Ustaw telefon na maksymalną głośność. Specjalnie na wykłady wybierz najbardziej hałaśliwą melodię, niech będzie w niej dużo basów i trzasków. Jeśli wykładowca spojrzy na ciebie z wyrzutem, wzrusz ramionami i odpowiedz: „Właśnie mi doniesiono, że jestem kandydatem do Nagrody Nobla”.
PODCZAS WIZYTY W KATEDRZE
Zanim wejdziesz, pukaj w drzwi głośno i pewnie, tak, żeby było słychać na drugim końcu korytarza. Niech cała katedra (a także sąsiednie) od razu poczuje wagę sprawy, którą zamierzasz rozwiązać. Po wejściu nie zamykaj za sobą drzwi (w końcu nie jesteś portierem).
Jeśli wykładowca jest zajęty, stań mu nad głową. Podejdź bliżej, uważnie przysłuchaj się rozmowie między wykładowcą a jego rozmówcą. Możesz śmiało wtrącać komentarze – rady mądrego człowieka przydadzą się każdemu, nawet doktorowi nauk.
Wybierając się do katedry, zabierz ze sobą jak najwięcej rzeczy: torbę lub teczkę, kurtkę (nie musisz jej zdejmować po wejściu), tubę z rysunkami, a nawet torbę z kanapkami. Rozłóż to wszystko na dowolnym wolnym stole (sami są sobie winni, że nie przewidzieli miejsca na rzeczy gości). Co nie zmieści się na stole – połóż na podłodze, najlepiej w najbardziej „przechodnim” miejscu. Niech się potykają. Za to zapamiętają studenta, który tak lgnie do wiedzy, że gotów jest zameldować się obok ulubionego wykładowcy.
Zabierz ze sobą nie tylko rzeczy, ale i innych studentów. Z pewnością oni też mają pytania, które warto rozwiązać. Możecie zabrać ze sobą przypadkowych przechodniów (razem raźniej!). Wejdźcie do katedry całym tłumem, rozmawiając jak najgłośniej i ignorując uwagi sekretariatu.
W trakcie rozmowy z wykładowcą (a jeśli masz na głowie czapkę lub bejsbolówkę, w żadnym wypadku jej nie zdejmuj!) śmiało żuj gumę do żucia (świeży oddech, jak wiadomo, ułatwia zrozumienie). Kiedy cię o coś zapytają, odpowiadaj pytaniem na pytanie. Jeśli ośmielą się cię o coś oskarżyć (nie oddałeś pracy na czas, spóźniłeś się dziesięć razy z rzędu na wykład), nie ulegaj prowokacjom, win za wszystko kogokolwiek, oprócz siebie. To wszystko wina współlokatorów. Przychodzą w gości akurat wtedy, kiedy siadasz do pracy semestralnej i ciągle kradną budzik, troszcząc się o twój zdrowy i mocny sen.









