„Utknięty” autobus

«Забитый» автобус 67c4a08ac69bd.gif Przydatne porady

Są rzeczy, które nie pokonają tego kraju! Będzie o transporcie miejskim, autobusach dalekobieżnych i transporcie w ogóle.

Dziś rano spotkała mnie sytuacja, której mogłem się tylko domyślać – musiałem wrócić do domu z drugiego miasta autobusem międzymiastowym wypełnionym po brzegi… W dobrym humorze i po świętach wielkanocnych…

Nic nie zapowiadało kłopotów… Wczesny poranek… Słoneczny i ładny dzień… Kupiłem bilet autobusowy i miałem okazję szybko przejechać przez małe miasteczko liczące kilka tysięcy mieszkańców, zabijając czas pozostały do ​​odjazdu autobusu i zwiedzając okolicę.

Moje zdziwienie nie miało granic, gdy zobaczyłem, że mały, przepełniony koreański autobus podjeżdża pod dworzec autobusowy.

Dostałem bilet, za który zapłaciłem prawie 100 hrywien, chciałem go oddać kierowcy, który zresztą wcale się mną nie przejął, bo na jego szyi siedziało kilka, może trzy osoby. I przez sekundę przemknęła mi przez głowę myśl: „No przecież tam jest napisane – numer miejsca…” i tu byłem naprawdę zdumiony.

Na moim bilecie było napisane: „na dowolne wolne miejsce”… Najwyraźniej tak jak na tym zdjęciu.

Ale zdając sobie sprawę, że następny autobus przyjedzie dopiero dzień później, a osoba, która przywiozła mnie na dworzec, raczej po mnie nie wróci, musiałem się wcisnąć. Co tu dużo mówić? Przez następne 100 kilometrów myślałem tylko, że chociaż jedna lub dwie osoby opuszczą skrzyżowanie i będą miały szansę zaczerpnąć świeżego powietrza, ale nic z tego. Nikt nigdy nie dał mi takiego szczęścia.

W końcu ściągnąłem na tablet kilka dobrych filmów, podładowałem ego, żeby w podróży było ciekawiej.

Ostatecznie okazało się, że jest o wiele fajniej!!! Grupa, która ze mną przyjechała, była inna. Głównie z tego, co udało mi się zobaczyć – babcie z kwiatami „na dzień pamięci”, studenci wracający do domu lub odwrotnie, a nawet całkiem pijani faceci, którzy najpierw wszystkich pocieszali, a potem, dwadzieścia minut później, kogoś przeklinali. Powiem jedno: czegoś takiego nie zobaczycie w kinie!

Gdyby wyobrazić sobie, że zarówno kierowcy, jak i ludzie będą przestrzegać podstawowych zasad bezpieczeństwa, nie wspominając o humanitaryzmie, takie podróże byłyby o wiele przyjemniejsze.

W rezultacie moje nogi były zmiażdżone… spocone i nie chcąc niczego oglądać ani słuchać, zająłem miejsce w autobusie. Po rozmowie tego samego „stażysty” z kimś z dawnych krewnych dowiedziałem się, że bez problemu mógłbym zająć moje miejsce. Tyle że ktoś postanowił udawać, jak to mówią, „głupca” i jechał albo za darmo, albo za symboliczne $$$, dzięki kierowcy.

Przyjaciele, czytajcie uważnie to, co jest napisane na waszych czekach…

ALLBoard