Jako osoba pamiętająca czasy, gdy bitcoin kosztował zaledwie kilkadziesiąt dolarów, widziałem na rynku kryptowalut niemal wszystko. Od euforii gwałtownych wzrostów po gorycz nagłych załamań. Dlatego, gdy usłyszałem o aplikacji Walbi, która obiecuje w pełni automatyczny handel z pomocą sztucznej inteligencji, mój sceptycyzm sięgnął zenitu.
Walbi wyglądał podejrzanie, delikatnie mówiąc. Żadnych dokumentów publicznych, wiele negatywnych recenzji. Zauważyłem jednak, że większość tych recenzji pochodziła od osób, które spodziewały się natychmiastowych i ogromnych zysków, inwestując skromne kwoty. Moje podejście zawsze było drugie. Inwestycje to nie magiczna różdżka, ale długoterminowa strategia. Postanowiłem więc przeprowadzić własny eksperyment.
Zainstalowałem aplikację , zarejestrowałem się i po krótkim zapoznaniu się z interfejsem doładowałem konto kwotą 100 USDT. W aplikacji znajdowało się kilka modeli sztucznej inteligencji. Wybrałem model o nazwie „MAMA” z opisem „ostrożny i oszczędny handel”. Kliknąłem „Aktywuj” i powierzyłem moje 100 dolarów algorytmowi.
I od razu spotkałem się z tym, na co narzekało wielu: sztuczna inteligencja otworzyła transakcje na prawie całe saldo — około 70 USDT. Ale mnie to nie zaskoczyło. Na przykład na Binance można bez problemu otwierać transakcje na całą kwotę. Zamknąłem aplikację i poszedłem spać.
Rano, ku mojemu zaskoczeniu, prawie wszystkie transakcje były na minusie. Moje 100 USDT zamieniło się w 132 USDT, wliczając otwarte pozycje. Doskonały początek! Zająłem się czymś innym, zostawiając Walbiego w pracy.
Ale po 8 godzinach zauważyłem, że saldo ponownie spadło – najpierw do 60, a potem do 30 USDT. Było to do przewidzenia. Rynek kryptowalut jest bardzo zmienny, a takie „wahania” są na porządku dziennym. Dzień później saldo wróciło do pierwotnego poziomu 101 USDT i uznałem, że mój eksperyment można uznać za zakończony.
Jaki wniosek wyciągnąłem? Handel z wykorzystaniem sztucznej inteligencji (AI) na Walbi, jak każdy inny rodzaj handlu zautomatyzowanego, może być skuteczny. Wymaga jednak Twojego zaangażowania. Nie możesz po prostu „uruchomić i zapomnieć”. Algorytm nie posiada inteligencji emocjonalnej, po prostu kontynuuje handel z dostępną kwotą. Jeśli nie będziesz regularnie przelewał zysku na swój portfel, zarobione środki będą mogły zostać wykorzystane w kolejnych transakcjach. Nawiasem mówiąc, byłoby wspaniale, gdyby w aplikacji pojawiła się funkcja automatycznego transferu zysków.
Porównując Walbi z platformami takimi jak Binance Copy Trading, nie zauważyłem fundamentalnej różnicy. W obu przypadkach proces można przerwać w dowolnym momencie. Sukces zależy od stanu rynku. Jeśli rynek rośnie, jesteś na plusie. Jeśli spada – na minusie.
Mój ostateczny werdykt? Takie narzędzia działają, ale trzeba z nich korzystać z rozwagą. Nie dają żadnych gwarancji, a firma może zniknąć w każdej chwili. Dlatego zawsze inwestuj tylko te środki, których nie boisz się stracić i nie spiesz się z powierzaniem swoich pieniędzy komukolwiek.









