Czy mówi Pan po angielsku?

Дую спик инглишь? 67c4a085e64b2.gif Przydatne porady

Niedawno obejrzałem film z Aleksandrem Revą, w którym w zabawny sposób uczy „nowoczesnego” języka, i przypomniała mi się historia znajomego, który również postanowił „udoskonalić” swoją wiedzę, ale po angielsku. Historia okazała się tak zabawna, że ​​nie mogłem się powstrzymać, żeby się nią z Wami nie podzielić.

Mój przyjaciel, odnoszący sukcesy biznesmen po trzydziestce, nagle zdał sobie sprawę, że jego angielski wymaga odświeżenia. Często musi pracować z zagranicznymi umowami i dokumentami i aby nie być zależnym od tłumaczy, postanowił trzymać język za zębami. Dzięki znajomym znalazł korepetytorkę – starszą kobietę po pięćdziesiątce z bogatym doświadczeniem w nauczaniu.

Pierwsza lekcja miała się odbyć w jego domu. I oto nadeszła – niczym święto! Wszystko takie eleganckie: bluzka z falbankami, długa spódnica aż po pięty, ogromne okulary i starannie ułożona fryzura w kształcie „huli”. Ale najbardziej niezwykły jest zapach, który jej towarzyszył, przywodzący na myśl zapachy naszych babć.

Mishka, choć nie była osobą nieśmiałą, nagle poczuła się nieswojo w trampkach i kapciach – jej wizerunek tak bardzo wyróżniał się na tle jego codziennego, domowego stroju. Od razu stało się jasne, że kobieta to osoba starej daty, dobrze wykształcona i doświadczona, z wieloletnim stażem. Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne.

Ale potem zaczęła się najciekawsza część. Okazało się, że mój przyjaciel lepiej radził sobie z mówionym angielskim, niż mu się wydawało. Korepetytorka była prawdopodobnie nieco opóźniona w stosunku do nowoczesnych metod nauczania i czasami gubiła się w wymowie. Ale to była połowa problemu. Największe zaskoczenie czekało na nią: w miarę trwania lekcji nauczycielka zaczęła sugerować Miszce, że być może najlepszym sposobem zapłaty za jej pracę byłoby… powiedzmy „płatność w naturze”.

Mój przyjaciel nie wytrzymał i po prostu narzekał na taką „inicjatywę dydaktyczną”. Lekcja oczywiście się skończyła i od razu stracił ochotę na kontynuowanie lekcji z tym korepetytorem.

Dlaczego ja jestem? Tak, po prostu tak… Myszka przypomniała sobie filmik, który widziała z Rewą: czasami nasze próby samodoskonalenia się lub poprawy życia przynoszą bardzo nieoczekiwane rezultaty. I oczywiście nie każda lekcja okazuje się tak przydatna, jak się spodziewamy!

ALLBoard